niedziela, 6 marca 2016

Tada!

Witam w 100 poście!
Wow!
Brawa dla nas... was... dla graczy Penglai World Online!
Następny taki post zobaczycie dopiero przy 500 poście, więc napatrzcie się.

A teraz uwaga!
Ogłaszam loterię! Każda osoba, która do tego postu napisała chociaż jedno opowiadanie dostaje jeden los.
Każdy z was może dokupić obojętnie jaką ilość losów, każdy za 500 sztuk złota.
Wygrać można każdy przedmiot ze sklepu i kilka innych które do sklepu zostaną dodane dopiero po losowaniu.
Losowanie odbędzie się w następną sobotę!


Życzę szczęścia,
Tyvsa

Od Nico- c.d. Ay'i

Dziewczyna włożyła mi jakieś małe zawiniątko w rękę. Wypuściłem dziewczynę z objęć i rozwinąłem papierek, który mi wręczyła.
-Anri powiedziała, że mam to dać osobie, której zaufam. Przez tyle lat jesteś pierwszą osobą, która mnie zna- Jej oczy śledziły każdy mój ruch, gdy czytałem słowa jej siostry. Czułem się jakby Nikola pisała to dosłownie do mnie. Przez papier wręcz wylewały się do mnie uczucia dziewczyny. Gdy to pisała była zrozpaczona, szukała kogoś kto zajmie się jej siostrą, bo sama nie potrafiła jej pomóc. Wolała skończyć swoje życie niż spojrzeć w oczy swojej siostry. List cały był zwrócony  do "osoby która zajmie się Ay'ą", do kogoś komu dziewczyna zaufa. Czułem się zaszczycony, a za razem przerażony, że tą osobą jestem ja. Od teraz, od kiedy przeczytałem słowa siostry Natalii, muszę się nią zajmować. Już nigdy nie zostawię jej samej.
-Wiesz, jakoś tak... nie pamiętam żebym kiedykolwiek...- dziewczyna przybliżyła się do mnie, jej brązowe oczy intensywnie przyglądały się moim.
-Kiedykolwiek co?- spytałem, Aya delikatnie pocałowałam mnie w policzek, a potem złapała za moją głowę i przekrzywiła ją tak, by mieć usta przy moim uchu.
-Kocham cię- cicho szepnęła i zabrała ręce z mojej twarzy, na jej twarzy gościł przyjemny uśmiech, tak odmienny od poprzedniej miny. Szybko się odsunęła i zaczęła biec. Stałem osłupiony i patrzyłem tylko jak ucieka. Wokół mnie roznosił się zapach krwi, jednak pierwszy raz nie przeszkadzało mi to, wręcz dodawało mi otuchy.

sobota, 5 marca 2016

Od Sasuny- Quest #1

Kolejny marcowych dzień. Wstałam i usiadłam na łóżku rozglądając się po pokoju [dla jasności, wszystko rozgrywa się w realu, Póki co]. Zerknęłam kątem oka na mój sprzęt do gier MMO. Właściwie nie wiem czemu go kupiłam, jakoś tak. Gry w które grałam wcześniej to tylko symulatory gier MMO. Ziewnęłam po czym zeszłam do kuchni, aby zrobić sobie kanapkę. Wyjęłam chleb, masło, szynkę i pomidory. Nagle jednak ktoś zapukał do drzwi. Skierowałam wzrok w stronę drzwi. Ktoś chciał tu wejść. Wzruszyłam ramionami i odgarnęłam grzywkę. Podeszłam do drzwi, złapałam za klamkę i otworzyłam.. A za drzwiami stała zdyszana Julka, moja dobra znajoma. Wpadła mi do domu jak strzała, ustala przy blacie i wykrzyczała:
- Luu! Wiesz cooo? Też kupiłam sobie sprzęt do gier MMO! Nauczysz mnie jak go używać...?
- Juluś ja bym chętnie ci pokazała, ale... - Odwróciłam lekko wzrok.
- Ale?
- Dobrze wiesz, że grałam tylko w symulatory. - odparłam trochę przygnębiona.
- A ok... - posmutniała i wyszła zamykając za sobą drzwi.
Chciałam za nią iść, ale w ostatniej chwili cofnęłam rękę i zamknęłam drzwi na zamek. Zerknęłam na zegar wiszący na ścianie w kuchni. Godzina wskazywała 10:14 w sumie jest jeszcze wcześnie więc może... Zerwałam się z miejsca i pobiegłam na górę. Jeśli Julka chce zagrać w MMO, a do tego przybiegła do mnie taki szmat drogi to nie mogę jej zawieść! Chwyciłam hełm i włożyłam na głowę. Położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i nacisnęłam przycisk "START". Natychmiast przeniosłam się do wirtualnego świata. Gdyby pominąć fakt, że jakimś cudem dane mojego avatara z symulatorów przeniosły się do tego sprzętu to miałabym dylemat kim być. Czy Elfem, Człowiekiem... Respawnowałam się na wyspie początkowej, a przynajmniej tak mi się wydawało. Złożyłam palec wskazujący i środkowy w odpowiedniej pozycji i otworzyłam menu główne. Pierwsze co to kliknęłam w zakładkę "Mapy" i namieżyłam sama siebie chcąc znać moje położenie. Tak jak mi się wydawało, mój avatar znajdował się w mieście początkowym - Yono. Rozejrzałam się dookoła. Zalogowałam się w dość fatalnym miejscu, bo w lesie. Wokół mnie rosły potężne drzewa i krzaki. Gdzieniegdzie jakieś błoto, a na niebie słońce. Ruszyłam przed siebie rozpoczynając zwiedzanie wyspy. Powoli zwiedzałam las równocześnie szukając wyjścia z niego lub co lepsze - jakiegoś miasteczka, choć nawet wioski. Nagle moja stopa ustała na kamieniu. Spojrzałam się wzdłuż drogi którą miałam iść. Składała się z jasno-białej drogi zbudowanej z kamieni. Prowadziła chyba do miasta w centrum Yono. Uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam w podskokach w stronę miasteczka. Rozglądałam się z uśmiechem dookoła podziwiając krajobrazy. Ustałam w końcu na jakimś klifie i spojrzałam się w głąb wyspy... Wiatr wiał rozwiewając moje włosy i delikatnie łaskocząc moją twarz. Wtem do mojego ucha doleciał jakiś odgłos. Coś jakby stukanie w jakąś metalową rzecz. Odwróciłam się w stronę dźwięku. Wyraźnie dobiegał z samego centrum miasta. Byłam tego pewna. Pobiegłam w stronę odgłosów które z każdym moim krokiem nasilały się. Wyskoczyłam zza krzaków i rozejrzałam się pospiesznie po okolicy. Dostrzegłam kilka metrów ode mnie klatkę zawieszoną na drzewie, a w niej... Coś zwierzęco podobnego, a jednocześnie coś fikcyjnego... Zbliżyłam się bliżej i przyjrzałam stworzeniu. A to skoczyło jak poparzone na kraty klatki powodując, że się zakołysała. Odsunęłam się na bezpieczną odległość.
- Phi, dzikie zwierzątko. Co ono tu robi? - spytałam sama siebie.
- Pomóż! - stworzenie skrzeknęło.
- Odezwało się - stwierdziłam odgarniając pasmo włosów.
- Pomóż proszę! - nie dawało za wygraną i nadal walczyło z metalowymi ściankami klatki. - Tam jest kluczyk! Pomóż!
pojrzałam się w stronę wyznaczoną przez zwierzę. Rzeczywiście na drzewie wisiał złoty klucz. Najwyraźniej od tej klatki. Duszek kręcił się po swoim więzieniu, aż zrobiło mi się go żal. Wspięłam się na drzewo i korzystając z jednej z gałęzi zdjęłam klucz. Otworzyłam klatkę uwalniając stworzonko. Duszek rzucił mi się na szyję i przytulił. Całkiem miłe uczucie jak na coś co nie istnieje... W końcu odsunęło się i uśmiechnęło się do mnie.
- Dziękuję t-tobie - powiedziało łagodnym tonem.
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Coś w zamian ci zaproponuję, dobrze? - wyszczerzyło oczęta.
- Zgoda, to co masz na myśli? 
- Oprowadzę cię, zgoda? - Duszek zamerdał długim ogonem.
- No dobrze. Super by było.
- Będzie super!

środa, 2 marca 2016

Od Ay'i- c.d. Nico

Pokiwałam tylko głową na nie. Bałam się wrócić do ludzi, nie chciałam żeby ktoś widział mnie w takim stanie. Tyle lat ukrywam swoją chorobę, więc czemu niby teraz miałabym przejść przez środek osiedla cała we krwi, kaszląc przy tym co chwilę kolejnymi porcjami czerwonej cieczy. Nico westchnął i usiadł koło mnie. Spojrzałam na niego. Jego ręce pokryte były moją krwią, dziwiło mnie że jakoś go to nie obchodziło. Chłopak ze spuszczoną głową siedział na ziemi, widać było że nad czymś myśli.
-Zgaduję, że wymyślasz plan jak mnie stąd zabrać?- Nico podniósł głowę, zrobiłam krzywą minę- idioto, nie chcę stąd iść- chłopak tylko kiwnął na znak, że rozumie. Jego oczy patrzyły na mnie intensywnie, wyglądał jakby chciał mi powiedzieć że mnie nie zostawi samej, a jednak nie odezwał się ani słowem, po prostu patrzył się na mnie swoimi niebieskimi oczami. Kiwnęłam głową pokazując na drzewo przed nami, a on skierował tam wzrok Czas komuś opowiedzieć historię naszej rodziny. To właśnie on jest tą osobą która powinna wiedzieć.
-Kiedyś miałam starszą siostrę, nazywała się Nikola... to właśnie ona nauczyła mnie grać w gry, wyrobiła do nich miłość. Wszędzie kryła się pod nickiem Anri. Tak jak ja chorowała na gruźlicę, jednak ona się nie leczyła. To właśnie od niej zaraziłam się tym cholerstwem. Gdy An dowiedziała się, że... że przez nią jestem chora... to, ona się załamała- głos mi drgał- i wiesz, jak masz to drzewo, to ona się na nim... powie...siła- przełknęłam głośno ślinę, a chłopak w osłupieniu patrzył na starą wierzbę. Na jednym z jej konarów wisiał skrawek sznura. Mogło by się zdawać, że jest pozostałością po huśtawce, jednak ja znałam jego prawdziwą historię- moja mama zawsze chciała mieć bardzo dużą rodzinę, wiesz... najpierw umarła Anri, potem mój młodszy brat nie dożył nawet tygodnia...  a teraz umrę ja. Z dużej rodziny zrobiła się dupa- podniosłam się z ziemi i ruszyłam w stronę drzewa, a potem lekko za nie. Oczy Nikodema śledziły mnie bacznie. Wskazałam ręką w jedne z krzaków- tam są mury dawnej posiadłości mojej rodziny. An od zawsze lubiła słuchać historii o tym jak mieliśmy całe połacie ziemi. Pamiętam jak dziadek przyprowadził nas tu pierwszy raz. Była taka podekscytowana... gdy nie mieliśmy z nią kontaktu przez parę godzin, zawsze znajdowałam ją tu. 7 lat temu żałowałam że ją znalazłam-  chłopak podszedł do mnie, przytulił do siebie. Sięgnęłam do kieszeni swojej kurtki i wyjęłam z niej znajomą kartkę. Wcisnęłam ją w rękę chłopaka, którą miałam na biodrze.

<Nico? Dramy część 2 ;-;>

wtorek, 1 marca 2016

Cichy Strumień!

Pd dwóch dniach opóźnienia, przedstawiam wam Cichy Strumień! Nasz nowy sklep!

http://melody112julia.wix.com/sklep
 Wasza
Administracja

niedziela, 28 lutego 2016

Od Nico- c.d. Ronnie

Gdy opuściłem grę, szybko sięgnąłem po swój telefon. Paroma zwinnymi ruchami palców, znalazłem numer Ay'i. Zadzwoniłem do niej. Po 3 sygnałach połączenie zostało odrzucone, a ja tępym wzrokiem przyglądałem się komórce. Spróbowałem dodzwonić się do dziewczyny jeszcze 6 razy, za każdym razem odrzucała połączenie. Cicho przekląłem. Niechętnie sturlałem się z łóżka, po czym doczołgałem się do laptopa leżącego na dywanie. Natalia mnie za to zastrzeli, ale wątpię że siedzi w domu...
Od 15 minut kursor wskazujący położenie Ay'i nie zmieniał miejsca. Miałem najgorsze myśli, więc cały czas biegnąc poruszałem się w tamtą stronę. Gdy byłem już w miejscu, które wskazywał kursor zobaczyłem skuloną Ay'ię. Płakała. Przytuliłem ją do siebie, a wtedy do mojego nosa dotarł metaliczny zapach. Dziewczyna spojrzała na mnie jakby widziałą mnie po raz pierwszy. W jej oczach widać było strach.
-To jeden ze skutków mojej choroby. Kaszlę krwią- dopiero teraz przypomniały mi się obiawy gruźlicy. Delikatnie pogłaskałem dziewczyne po głowie.
-Chodź do domu- powiedziałem cicho, jakbym bał się ją wystraszyć. Dziewczyna kiwnęła głową na nie- to może pójdziesz do mnie?
-Muszę stąd iść?- jej oczy powoli skierowały sie na drzewo przed nami. Gdy na nie patrzyła wyglądała jakby pytała sie kogoś o pozwolenie, czy może sobie iść czy nie.
-Jesteś cała we krwi, trzeba to umyć

<Aya? Krótkie ale jest>

Ada Łukasiewicz (zbanowana)

Ada Łukasiewicz
Powód wyrzucenia: Brak aktywności i kontaktu z autorem

Data urodzenia:
02-07
Wiek:
16
Płeć: 
Kobieta
Orientacja seksualna:
Biseksualna
Doświadczenie w MMO:
Jakieś 7 gier. Ok. 2800 godz. online
Charakter:
Ada jest roztrzepana często nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji w której się znajduje, bywa niezdarna i strachliwa. Często buja w obłokach, bywa, że podczas rozmowy nagle odchodzi i zajmuje się czymś innym. Jest towarzyska, lubi poznawać nowych ludzi ale nie zawiera bliższych znajomości. Kocha zwierzęta, zwłaszcza leśne. 
Ad

Gildia:-
Rasa:
Zwierzokształtny
Główny Nieśmiertelny:
Li Tieguai
Poziom: 1
Doświadczenie: 0 exp
Broń
Sprawność fizyczna
Magia
Od Nieśmiertelnego
Inne
Nie wybrane
Skradanie się
0/5
Woda
0/5
Postać duchowa
1/50
Kowalstwo
0/5
Nie wybrane
Zwinność
0/5
Ogień
0/5

Oswajanie zwierząt
1/6

Szybkość
0/5
Ziemia
0/5

Wytwarzanie eliksirów
0/5

Siła
0/5
Powietrze
0/5

Wykrywanie
0/5

Walka wręcz
0/5
Życie
0/5


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Punkty Zdrowia500 pkt


Ilość złota:
Przedmioty:
Informacje dodatkowe:
Ada jest osobą dosyć niska jak na swój wiek, jej avatar również posiada tą cechę.
Kontakt:

Lunna Skyhome

Lunna Skyhome 

Data urodzenia:
07-15
Wiek:
17
Płeć:
Kobieta
Orientacja seksualna:
Heteroseksualna 
Doświadczenie w MMO:
To jest właściwie jej pierwsza przygoda z prawdziwym MMO. Wcześniej grała jedynie w symulatory i inne tego typu gry. Chociaż jest całkiem niezła w tą gierkę... 
Charakter:
Luuna jest miła i sympatyczna. Oczywiście nie od początku, zawsze gdy widzi jakąś osobę chowa się gdzieś, a jeśli nie to po prostu nie zagaduje pierwsza. Woli wykonywać zadania, misje i takie rzeczy sama. Rzadko kiedy pyta o pomoc, nawet jeśli jest jej potrzebna. Ma twardy charakter i nie lubi porażek. Bywa bardziej przebiegła i sprytna niż się wydaje. Nie przepada za oszustwami. Kiedy zobaczysz ją po raz pierwszy zapewne uznasz ją za słabą, ale ona swoje wie i swoje potrafi. Jak wkurzysz tę dziewuchę to oberwiesz w nos [chyba, że jesteś dziewczyną - wtedy inaczej podchodzi do sytuacji]. Nie lubi opowiadać o sobie, a co bardziej o swojej przeszłości. Kocha przyrodę i jest naprawdę urocza i przyjacielska - oczywiście jak ją bliżej poznasz. Toleruje towarzystwo znajomych, ale tylko w grupie z 2-5 osobami. Nie lubi tłoku, kiedy o coś walczy - walczy do końca. "Nigdy się nie poddawaj, a dopniesz swego" - tak powtarzała jej mama kiedy Lunna zaczęła w siebie wątpić. Często się uśmiecha i śmieje, łatwo nawiązuje kontakt ze zwierzętami które oczywiście nie chcą jej zjeść. Po dokładniejszym poznaniu, Lunna robi się wygadana, kocha opowiadać to co myśli i często posługuje się obelgami i sarkazmami. Jest bardzo zmienna. Po za tymi małymi wadami można się z nią zaprzyjaźnić. Trzeba tylko czasu.
Sasuna 

Rasa:
Elf 
Główny Nieśmiertelny:
He Xiangu 
Poziom: 3
Doświadczenie: 0 exp
Broń
Sprawność fizyczna
Magia
Od Nieśmiertelnego
Inne
Nie wybrane
Skradanie się
0/5
Woda
1/6
Magia Lecznicza
3/50
Kowalstwo
0/5
Nie wybrane
Zwinność
1/5
Ogień
1/6

Oswajanie zwierząt
0/5

Szybkość
1/5
Ziemia
1/6

Wytwarzanie eliksirów
0/5

Siła
1/5
Powietrze
1/6

Wykrywanie
0/5

Walka wręcz
0/5
Życie
1/6


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Punkty Zdrowia1500 pkt


Ilość złota: 200

Informacje dodatkowe: 
~Lubi czytać 
~Lubi śpiewać 
~Dobrze gra na flecie 
~Szybko biega
~Ma alergię na kasztany i żaby 
~Nie cierpi gdy ktoś rani zwierzęta 
~Potrafi "zlikwidować" rany poprzez posmarowanie je maścią którą nosi przy sobie. Powoduje ona szybszy proces gojenia 
~Z ogółu nieprzewidywalna i sprytna
~Często nuci sobie pod nosem 
~Lubi ciche i spokojne miejsca 
~Kocha spacery
Kontakt: 

Sklep

Ze względu na to iż chcemy zrobić sklep porządnie, nie będzie on dzisiaj gotowy.

Przepraszamy za utrudnienia,
Administracja PWO

Od Ronnie - c.d. Ay'i

- Pewnie nie wiesz, gdzie mogę znaleźć superbroń dla boga, nie? - spytałam się kolejnego NPC. - Och, niech zgadnę, powiesz mi, jak kupię od ciebie jakąś rzecz? - kupiec przez chwilę mielił moją odpowiedź.
- Niestety, nie wiem, ale może mi się przypomni, jak kupisz te zioło. - odparł jak gdyby nigdy nic. Przed chwilą przepytałam pięć innych sprzedawców i każdy mówił prawie to samo. Halo, firmo produkująca PWO, może byście dodali coś do opcji "Możliwe odpowiedzi kupców, gdy się coś od nich chce" ? Ta, chyba póki co nie mam co na to liczyć. Zrezygnowana udałam się byle jakiego budynku i weszłam do środka. Usiadłam przy jednym ze stolików i zaczęłam się bezmyślnie gapić w szyld "Pub Marzeń zaprasza na darmowe piwo podczas happy hours! Od 22 do 6 w każdy weekend!". Rozejrzałam się. Nazwa "Pub Marzeń" zdecydowanie nie pasowała do miejsca, które mnie otaczało. Roiło się tu od mężczyzn po czterdziestce, od których jechało niesprawiedliwością życia i piwem. Po ciężkiej pracy i nieprzyjemnej atmosferze w domu przyszli tutaj. Tylko upijając się mogli choć na chwilę zapomnieć o swoim losie. Smutne. Ale prawdziwe. Nagle podszedł do mnie jeden z tych kolesiów. Na kilometr śmierdziało od niego piwem.
- A co taka piękna pani robi w takim pubie jak ten? - spytał, trochę zbyt nachalnie jak na mój gust.
- Siedzi i upija się. Tak jak wszyscy tutaj. - powiedziałam to takim tonem, że normalny gość już dawno by już odszedł, a ten dalej gapił się na mnie ze zmarszczonymi brwiami.
- Czemu chcesz się upijać?
- Po pierwsze, nie twoja sprawa, po drugie, mam swoje powody, po trzecie nie będę zwierzać się komuś takiemu - otaksowałam go wzrokiem - jak ty.
- Czemu jesteś taka niemiła, co? - odwrócił się. Już myślałam, że w końcu będę miała spokój, ale pijak tylko poszedł po krzesełko, przytargał je koło mnie i usiadł. - Pocieszę cię, że na pewno nie masz gorszego losu ode mnie.
- Tak? - zakpiłam - To co cię niby takiego strasznego spotkało? Przyszedłeś zmęczony po pracy, a żonka nie chciała ci obciągnąć?
- Też - wyszczerzył się. Nie miał z trzech zębów i z paszczy jechało mu kapustą. - Ale chodzi o coś innego. Wczoraj walczyłem z takim jednym Zhangiem. Założyłem się z nim, że wygram. Wygrywałem - ale przez trzy czwarte meczu. Pod koniec Zhang wyjął jakąś tajemniczą, magiczną broń, dzięki której pokonał mnie w kilka sekund. Odparował nawet moje najsilniejsze umiejętności! Teraz nie stać mnie nawet na drinka... a propo, wiem, że to tak nie wypada prosić kobietę, ale... postawiłabyś mi kolejkę?
- Naprawdę?! Gdzie potem poszedł ten Zhang? - zaczęłam intensywnie myśleć.
- W sesie po meczu?
- Tak.
- A no do jakiegoś hotelu. Jakiś tam jednorożec. - podrapał się po głowie.
- Srebrny?
- A możliwe, możliwe.
- O mój boże! Nawet nie wiesz jak mi pomogłeś! - wstałam z krzesełka i pocałowałam go w policzek. Skrzywiłam się, gdy moje usta dotknęły zapoconej powierzchni i momentalnie się odsunęłam. - Dzięki wielkie! Naprawdę!
- Hmm, może zamiast tak się mi kłaniać, postawiłabyś mi tą kolejkę? - uśmiechnął się zadziornie. A to skurczybyk.
- Czemu nie, zasłużyłeś - odparłam. - Tak w ogóle, jak masz na imię?
- Rob. Miło mi. - podał mi rękę. Delikatnie ją uścisnęłam. - Ronnie.
- Barman! Siedem shotów dla pana Roba! - krzyknęłam do NPC-ta, a ten odkrzyknął coś w stylu "już się robi".
- To ja lecę. Wróć bezpiecznie do domu. - zwróciłam się do Roba. - Żegnaj!
- Cześć! Miło się gadało! - wyszłam z pub'u. Skierowałam się w stronę miejsca, w którym rozstałam się z członkami gildii. Gdy byłam blisko, dostrzegłam Nico. Szybko podbiegłam w jego stronę. Chciałam się pochwalić swoim osiągnięciem. Uratowałam naszą misję! Jednak Nico nawet mnie nie zauważył. Patrzył się gdzieś w dal, po czym jego ciało zaczęło znikać - wylogowywał się. Miał niepewną minę. Na jego twarzy widziałam... strach? Tak, i to paniczny.

<Nico?>